Przypitoliła!
I znów pod lupą PO. Aż się odechciewa pisać 2 dni pod rząd, ale co tam, krytyki dla rządzącej partii nigdy za wiele. Tym razem w roli głównej Julia Pitera, znana bardziej jako minister ds. walki z korupcją. Opublikowała raport dotyczący 2 resortów: finansów i sportu. W wielkim uproszczeniu ocenionym ministerstwom należy się pała, którą powinno się wystawić również Szanownej Pani Detektyw.
Raport dotyczy postępów prac nad działaniami resortów w sprawie zmian w ustawie hazardowej w latach 2008-2009. Jego sporządzenie zostało zlecone Piterze przez Tuska w październiku ubiegłego roku. Najprawdopodobniej Premier chciał dać jakieś zajęcie wymyślonemu przez siebie “organowi ds. represji na opozycji”, ponieważ resort pani Julii już od ponad 2 lat nie opublikował nic, poza swoim wizerunkiem w telewizji. Ministerstwo ds. walki z korupcją wydaje się istnieć tylko dla zapewnienia miejsc pracy kolegom z PO oraz mydlenia oczu podatnikom utrzymującym takie nierentowne twory. Na działanie tej komórki przeznacza się co miesiąc ogromne środki, przy czym żadnych efektów nie widać (w sumie, tak jak w innych resortach…).
Ale wróćmy do raportu. Otóż, jego przygotowanie zajęło Piterze, która miała do dyspozycji sztab urzędników oraz dostęp do wszystkich dokumentów, pół roku, a tak naprawdę nic nowego nie wniósł do sprawy. Bo czy zdanie “działania ministerstwa sportu były nierzetelne oraz nieprzejrzyste pod względem rzeczywistych intencji i celów podejmowanych decyzji” mówi nam coś szczególnego o działaniach resortów? To, że ich postępowanie było nierzetelne jest tak ogólnikowe jak stwierdzenie: “większość polityków jest nieuczciwa”. Gdzie tu jakakolwiek praca? Gdzie wysiłek? Gdzie wyniki dochodzenia? 2,5 roku czekaliśmy na jakiś efekt prac ministerstwa, a tu taki klops… Więcej informacji o działaniach ministerstwa uzyskalibyśmy z lektury “Faktu”, który chociaż dodałby pikantne szczegóły.
Żeby tego było mało, Ministerstwo Sportu i Turystyki zapowiedziało odwołanie od treści zawartych w raporcie. Zamiast pracować nad ustawą antyhazardową, oni będą szukali sposobu jak tu udowodnić, że starają się jak mogą, a rosnąca ilość automatów do gry w Polsce to pewnie akcja dywersyjna USA – skoro niegdyś ważyli się zesłać stonkę na nasze ziemniaki, czemu nie mieli by maczać palców i w tej sprawie?
Kolejny raz politycy udowadniają, jak niepotrzebna jest masa wysoko opłacanych stanowisk, jak mała jest skuteczność eliminacji korupcji wśród tej zacnej kasty i jak bezsilni są wyborcy, którzy na utrzymanie żartu zwanego polityką wykładać muszą…
No Comments